| Pałacowym Duktem '2004 |
|
|
|
| Wpisany przez Beata Musioł |
|
…dawno, dawno temu (11-12 grudzień 2004), w uroczych świerklanieckich sadach odbyły się I organizowane przez nasz klub zawody.
Dzisiaj wspominamy te wyścigi już tylko z zastygłych w albumie fotografii. Jak widzimy pogoda dopisała, słoneczko przypiekało, lekko oszronione pola, temperatura nieco powyżej zera ale tylko na termometrach bo w sercach naszych i zawodników gorące 39. Musherzy nie zawiedli zjechali do nas z najdalszych stron Polski, chociaż warunki na drogach nie były zbyt optymistyczne. Rywalizacja jak zwykle zacięta odbywała się w kilku klasach począwszy od klasy skandynawskiej (z jednym psem), a na klasie A (8 psów) kończąc. Zawodnicy radzili sobie z trasą doskonale, chociaż przygotowaliśmy kilka stromych morderczych podjazdów, za to odkupując winy przy ostatnim zjeździe prowadzącym prosto do mety. Na ostatnich ośmiuset metrach czekała na niektórych mała niespodzianka, kilku zawodników miało problem z przekonaniem, swojego zaprzęgu, że do mety nie jeździ się na skróty przez pole. Stake–out na otwartym terenie przyciągał nie tylko wzrok naszych pupili ale także widzów, którzy podobnie jak zawodnicy nie zawiedli. Duszą towarzystwa i dużą atrakcją dla widzów był nasz konferansjer Stasiu Jaskółka, za jego opowieści i ciepłe słowa z całego serca dziękujemy. Ażeby tradycji stało się zadość pierwszy dzień zakończył się wieczorem mushera, na którym jak zwykle adrenalinę podnoszą wywieszone dopiero co wyniki, dyskusje na temat jak kto i dlaczego nie inaczej trwały do późnego wieczora na szczęście nie przy pustych stołach, prosiaczek był pycha, losowane nagrody nie pozwalały nam szybko opuścić towarzystwa, a przecież w niedziele trzeba było walczyć o miejsce na pudle. Podsumowanie weekendu odbyło się późnym niedzielnym popołudniem pod Pałacem Kawalera. Po czym musherska rodzina rozjechała się w swoje strony, nam zostało sprzątanie i mnóstwo nowych doświadczeń. Poniżej kilka zdjęć autorstwa Beaty i Adama: |





